Trekking na Malcie jest popularną formą aktywności. Wyspa ta ze względu na swoją wielkość i piękne skaliste wybrzeża jest na to świetnym miejscem. Takie wyprawy szczególnie polecam poza sezonem, kiedy upał nie daje się jeszcze we znaki. Ostatnio spędziłam tam aż 9 dni i dzięki temu objechałam, a częściowo obeszłam całą wyspę. Opiszę więc trasy piesze na Malcie, jakie najbardziej mi się podobały.
Trzy polecane trasy:
Klify Dingli i Blue Grotto
Piękna trasa, która zaczyna się w miejscowości Dingli i prowadzi wzdłuż klifowego wybrzeża aż do błękitnej groty. Warto wiedzieć, że są to najwyższe klify południowej Europy.
Cała trasa ma około 12 km jeśli idziemy pieszo od samej miejscowości Dingli aż do błękitnej groty. W zależności od tempa zajmuje około 3 godzin. Jeśli zamierzamy robić więcej przystanków warto dać sobie więcej czasu, aby w pełni się nią cieszyć. Pięknych miejsc na zrobienie zdjęć i krótki przystanek jest wiele.
Ogólnie droga nie jest trudna. Podłoże jest kamieniste, ale nie ma zbyt wielu wzniesień, jedynie lekkie pagórki. Oczywiście jeśli nie zechcemy schodzić w dół do samego morza, a idziemy górą wzdłuż klifów.
Nasza wycieczka miała miejsce w styczniu. Temperatura to około 15 stopni w cieniu w słoneczny dzień. Po południu, kiedy słońce przygrzeje dochodzi czasem do 18, a nawet 20 stopni. W zimowych miesiącach warto więc ubrać się na cebulkę i wziąć zapas wody do plecaka. Kanapki też mogą okazać się niezbędne, ponieważ na trasie nie ma żadnych restauracji i sklepów. Dopiero kiedy doszliśmy do Blue Grotto, zobaczyliśmy kilka otwartych knajp.
Na zdjęciach poniżej widać końcowy punkt wycieczki, czyli błękitną grotę. Stamtąd co godzinę można złapać autobus. Nasz nocleg był w Bugibbie, więc musieliśmy niestety jechać z przesiadką na lotnisku, co zajęło nam około godziny.
Z Popeye Village na piaszczyste plaże
Naszą wycieczkę zaczęliśmy już od Ghadira Bay skąd mieliśmy około kilometra do wioski Popeye Village. Punkt docelowy to miejsce, gdzie mieszczą się 3 najlepsze plaże na Malcie: Golden Bay, Ghajn Tuffieha i Gnejna Bay.
Punkt początkowy, czyli wspomniana wioska została zbudowana na potrzeby filmu 'Popeye’ z 1980 roku. Obecnie jest tam park rozrywki. Wstęp do parku do około 11 euro za osobę dorosłą. My zrezygnowaliśmy z wejścia do wioski, ponieważ poza sezonem większość wodnych atrakcji była zlikwidowana, ale myślę, ze mogłaby to być świetna zabawa dla dzieci.
Jednak nawet jeśli nie wchodzicie do środka warto wybrać się na pobliski punkt widokowy, aby zobaczyć całość z góry. Widok jest świetny. Sama zatoka Anchor Bay ze swoim lazurowym kolorem wody jest piękna.
Dalej idzie się wzdłuż wybrzeża około 5 km. Droga jest kamienista i trzeba zachować ostrożność. Krajobraz jest nieco inny, pustynny i suchy. Ze skał można dostrzec w oddali wyspę Gozo. To zdecydowanie jedna z najpiękniejszych tras jeśli chodzi o trekking na Malcie.
Tutaj również spotkaliśmy urwiste klify. Niższe niż Dingli, ale również robiły niesamowite wrażenie. W trakcie trekkingu na Malcie w takich miejscach warto uważać i nie podchodzić zbyt blisko, ponieważ kruche skały mogą z łatwością się osunąć.
W tle dostrzegliśmy ludzi jadących konno. Konie są bardzo popularne na Malcie. Wyścigi konne są tutejszym ulubionym sportem. W tle dostrzegliśmy ludzi jadących konno. Konie są bardzo popularne na Malcie. Wyścigi konne są tutejszym ulubionym sportem.
Po przejściu około 5 km widać już miejsca docelowe. Trzy zatoki i trzy piękne plaże. Wybraliśmy środkową z nich, ponieważ jest mniej turystyczna od Golden Bay, a piasek jest pomarańczowy!
St. Paul’s Bay
Proponowany przez mnie szlak z miejscowości Bugibba, gdzie spaliśmy w stronę wyspy Świętego Pawła. Wybraliśmy tą trasę na pieszą wycieczkę ze względu na duże prawdopodobieństwo opadów w tym dniu. Nie chcieliśmy więc jechać na drugi koniec wyspy, gdzie nie znaleźlibyśmy żadnego zadaszenia żeby uciec przed ewentualną burzą. Mimo obaw pogoda okazała się jednak świetna!
Ta trasa jest bardziej górzysta i prowadzi wzdłuż wybrzeża pełnego malowniczych maltańskich łodzi i typowej architektury. Mniej więcej w połowie drogi znajduje się prawdziwa perełka, o której nigdzie wcześniej nie czytałam. Są to ruiny miasteczka, a raczej wioski sprzed 2000 lat. Wstęp jest darmowy, a wszystkie obiekty są świetnie opisane. Planując więc trekking na Malcie w tej okolicy, zdecydowanie warto tam zajrzeć.
W miejscowości Xemxija polecam nieco zboczyć z głównej ulicy i udać się do wcześniej opisanej starożytnej wioski, aby obejrzeć ruiny dawnych zabudowań. Znajdziemy tam jaskinie mieszkalne, ule, zagrody, spichlerz, grobowce oraz najstarsze drzewo karobowe na wyspie!
Następnie idziemy dalej wzdłuż wybrzeża aż do wyspy Świętego Pawła.
Potem można iść dalej wzdłuż wybrzeża. My jednak skierowaliśmy w głąb wyspy w kierunku widocznego na górze fortu. Droga była również malownicza, bo prowadziła przez wiejskie tereny, gdzie pełno było małych domków, zagród z kamieni i pól uprawnych. Prawdziwa cisza i spokój…
Na koniec, kiedy byliśmy już zmęczeni udaliśmy się główną drogą z powrotem w kierunku miejscowości Xemxija, która leży nad zatoką, aby złapać autobus do Bugibby.