Okolice Neapolu obfitują w ciekawe warte odwiedzenia miejsca. Poza miastem w cieniu Wezuwiusza kryje się między innymi zatopione miasto, antyczne ruiny amfiteatru i miejscowości zniszczone w wyniku wybuchu wulkanu, takie jak Pompeje, czy Herculaneum. Nie można ominąć również jednego z najpiękniejszych miejsc w Europie, czyli malowniczego wybrzeża Amalfi, z którego rozpościera się przepiękna panorama na skaliste wybrzeże i urocze nadmorskie miasteczka zbudowane na skałach.
Do Neapolu wybrałyśmy się razem z mamą, ciocią i kuzynką. Podczas naszej tygodniowej podróży to właśnie Neapol był naszą bazą wypadową do zwiedzania okolicy. Poza miastem poruszałyśmy się pociągami i autobusami. Podczas wyjazdu udało nam się zwiedzić nie tylko samo miasto, ale również wejść na wulkan, poznać jego historyczne okolice oraz przejechać wzdłuż całego wybrzeża Amalfi.
Wybrzeże Amalfi
Niezwykle malownicze wybrzeże zlokalizowane około godziny jazdy pociągiem na południe od Neapolu otoczone pasmem gór Monti Lattari. Zostało wpisane na listę UNESCO w 1997 roku. Jest to jedno z najpiękniejszych naturalnych miejsc, jakie odwiedziłam w Europie. Wzdłuż całego wybrzeża prowadzi ciekawa trasa samochodowa Amalfitana SS163, z której można podziwiać widoki na morze i niezwykłe zabudowania niemal zawieszone na skałach.
Miasteczko Sorrento jest pięknie położonym uroczym kurortem nadmorskim. Jest to też pierwszy punkt, z którego startują autobusy przez co jest dość ruchliwe. Najpiękniejszy widok można podziwiać z tarasu w ogrodzie Villa Comunale. Sorrento nazywane jest też miastem cytryn, ponieważ produkowany jest tutaj słynny likier cytrynowy limoncello, a w samym mieście znajdują się cytrynowe ogrody. To właśnie stąd pochodzi specjalna odmiana cytryn, ponoć najlepsza.
W Sorrento znajduje się początek Amalfitany, czyli trasy prowadzącej wzdłuż wybrzeża Amalfi aż do Salerno o długości około 50 km.
Przez centrum miasta przebiega główna ulica Corso Italia, na której toczy się życie. Znajduje się tu dużo kawiarni, restauracji i sklepów z pamiątkami.
Przyjeżdżając do Sorrento trzeba liczyć się z tym, że miejscowość ma charakter kurortu i jest tu dużo turystów. Jeśli szukamy spokoju, warto zatrzymać się w na dłużej w jednym mniejszych miasteczek, do których można dotrzeć jadąc dalej wzdłuż wybrzeża w kierunku Salerno.
Kolejnym z pereł wybrzeża Amalfi jest Positiano. Przepięknie położone na skalistych zboczach. Widok po prostu zapiera dech w piersi. Warto się tu zatrzymać na dłuższą chwilę i pospacerować krętymi uliczkami w dół, aby zobaczyć to miejsce z różnych perspektyw.
Positiano równie wspaniale prezentuje się z dołu. Nawet przy pochmurnej pogodzie schowane w chmurach szczyty wyglądają bajecznie.
Amalfi to kolejne z najbardziej znanych i największych miasteczek na wybrzeżu i równie malowniczo położone. Pełne jest białych budynków rozmieszczonych na różnych wysokościach. Dawniej Amalfi stanowiło kolonię rzymską i ważny ośrodek handlowy. Dzisiaj pozostałości dawnych zabudowań można podziwiać spacerując jego uliczkami.
Jak poruszać się po wybrzeżu?
Wzdłuż całej trasy od Sorrento do Salerno jeżdżą autobusy przewoźnika SITA www.sitabus.it/en/amalfi-sorrento-bus-timetable, które mają przystanki w praktycznie każdej miejscowości po drodze. Jeśli zdecydujemy się na komunikację publiczną i nocujemy w Neapolu, najpierw trzeba dostać się pociągiem do Sorrento. Z placu Garibaldi kursuje bezpośredni pociągi, który dowiezie nas do celu. Tutaj można kupić specjalną kartę Unico Costiera ważną cały dzień. Karta oferuje dowolną ilość przejazdu autobusami SITA wzdłuż wybrzeża z dowolną ilością przesiadek w ciągu 24 godzin. Koszt takiej karty to obecnie około 10 euro. Można też kupić jej wersję na 3 dni.
Nasze wrażenia z poruszania się autobusem po wybrzeżu we wrześniu nie są zbyt dobre. Kupiliśmy kartę Unico Costiera na 24 godziny i według rozkładu jazdy, który dostałyśmy w biurze w Sorrento, autobusy miały kursować co około pół godziny, co oznaczało całkiem niezłą komunikację. W praktyce jednak okazało się, że podobny plan miało również setki innych ludzi. W związku tym kolejka do autobusów już w Sorrento była ogromna, a w środku skazani byliśmy na miejsca stojące. Nasz pierwszy przystanek – Positiano. Tutaj wysiedliśmy i przeznaczyłyśmy około godziny na zwiedzanie miasta i kąpiel w morzu. Kiedy wróciliśmy na przystanek okazało się, że jest już tam ustawiona bardzo długa kolejka osób, a autobusy znacznie się spóźniają. Do pierwszego autobusu, który przyjechał z półgodzinnym opóźnieniem w ogóle się nie zmieściłyśmy. Następny przyjechał po godzinie. W związku z tym zrezygnowałyśmy z zaplanowanej trasy i wysiadłyśmy dopiero w Amalfi.
Podsumowując, jeśli macie możliwość, unikajcie autobusów. Świetną alternatywą będzie samochód. Myślę jednak, że najlepiej wybrzeże byłoby wybrać skuter ze względu na małą ilość miejsc parkingowych. Dzięki mobilności oszczędzicie czas i zobaczycie wszystkie zakamarki wybrzeża Amalfi, jakie macie w planach. Poniżej zdjęcie pokazujące jak wygląda sytuacja.
Wezuwiusz
Wulkan będący symbolem Neapolu i okolicy zaliczany jest do kilku najgroźniejszych na świecie. Jego najmocniejsza erupcja miała miejsce w 79 roku, kiedy to zniszczył wszystko, co stało mu na drodze. Obecnie jednak nie daje żadnych oznak groźnej aktywności. Wysokość Wezuwiusza to 1281 metrów. Na jego terenie znajduje się park narodowy Parco Nazionale del Vesuvio.
Chcąc wejść na sam szczyt i zobaczyć krater trzeba zakupić niezbędne bilety wstępu. Wejście na wulkan nie należy do trudnych, ponieważ na znaczną wysokość można podjechać autobusem, gdzie znajduje się parking, a następnie idzie się pieszo niezbyt stromą trasą, która zajmuje jedynie około 20 minut.
Antyczne miasta zniszczone przez wulkan
Dzisiaj w okolicach Wezuwiusza możemy zobaczyć świetnie zachowane antyczne ruiny zniszczone przez erupcję wulkanu w 79 roku. Należą do nich Pompeje i Herculaneum. Podczas naszego pobytu wybraliśmy te Herculaneum, ponieważ słyszeliśmy, że jest nieco lepiej zachowane.
Herculaneum znajduje się w miasteczku Ercolano (a właściwie pod nim), do którego bezpośrednio dojedziemy kolejką Circumvesuviana z Neapolu. Zwiedzanie można połączyć z wejściem na wulkan.
Na poniższym zdjęciu widać jak dobrze zachowane jest Herculaneum. W niektórych miejscach widać fragmenty podłogi lub mozaiki na ścianach.
Pozzuoli
Jest kilka powodów, aby odwiedzić to malownicze portowe miasteczko:
- nadmorska promenada
- piękny ogród miejski
- świetnie zachowane ruiny amfiteatru Flawiuszy
- gorące pola wulkaniczne, nad którymi unoszą się opary siarki
Dodatkowo Pozzuoli to także miejsce urodzenia znanej aktorki Sofii Loren. Trafiłyśmy tutaj przypadkiem i zostałyśmy na cały dzień. Najlepsze jest to, że prawie nie było tu turystów przez co klimat był zupełnie inny, bardziej leniwy i spokojny. Miasteczko jest bardzo malownicze, a spacer tutaj to odpoczynek od zgiełku. Pozzuoli położone jest w ogromnej kaledrze wulkanu przez co teren w tym miejscu jest bardzo niestabilny. Duża część zatoki w starożytności została zatopiona, a dość niedawno, bo w XX wieku teren w miasteczku podniósł się o ponad 3 metry przez co popękały ściany budynków, a cześć mieszkańców musiała zostać ewakuowana.
W wyższej części miasteczka można podziwiać piękny zadbany ogród Villa Park Avellino pełen egzotycznych roślin, w którym prawie nie było ludzi.
Tuż obok parku znajdują się świetnie zachowane ruiny amfiteatru Flawiuszów pochodzące z II w. n.e. Jest to jeden z największych amfiteatrów wybudowanych w czasach Imperium Rzymskiego. Wstęp kosztuje około 4 euro. W ramach jednego biletu można zobaczyć także ruiny rzymskich term – Terme di Baia oraz miasta Cumae – Scavi di Cuma znajdujące się poza miasteczkiem, ale również w zatoce Pozzuoli. Ogólnie cała zatoka i okoliczny obszar pełen jest antycznych ruin.
Idąc od amfiteatru ulicą w górę kierując się ulicznym oznakowaniem dochodzimy do aktywnego wulkanicznie obszaru – Solfotara di Pozzuoli, która jest jedną z mniejszczych kaledr ogromnego obszaru wulkanicznego Campi Flegrei (Pola Flegrejskie). Podobno pod spodem znajduje się jezioro płynnej lawy.
Obecnie wulkan jest zamknięty dla zwiedzających po tragicznym wypadku z 2017 roku. Cały obszar można jednak zobaczyć z góry z punktu widokowego. Tak też zrobiłyśmy. W oddali widać unoszące się gazy.
Zatopione miasto Baia
Tego miejsca nie udało nam się odwiedzić ze względu na ograniczona ilość czasu. Jednak jeśli będę miała okazję znów być w Campanii, z pewnością będzie moim numerem jeden. W wyniku aktywności ogromnej kaledry Campi Flegrei cały obszar jest niestabilny i dawne miasto Baia zostało zatopione w VIII w.n.e.. Baia była popularnym wówczas kurortem dla bogatych Rzymian.
Więcej na temat tego regionu, jego aktywności i historii można poczytać na oficjalnej stronie informacyjnej: www.parcoarcheologicosommersodibaia.it.
Zatopione miasto jest świetną atrakcją dla nurków. Czasami organizowane są też rejsy specjalnymi łodziami, gdzie przez szklane dno można obserwować podwodny świat. Poniżej linki do stron, które organizują wycieczki: www.baiasommersa.it/baiasommersa-, www.subaia.com.